Łapiemy promienie słoneczne, patrzymy w Niebo i obserwujemy jak przyroda budzi się do życia.
Oczy widzą te cuda, kiedy do uszu coraz częściej dobiegają informacje o kolejnej zakończonej przez kogoś drodze.
Próbujemy złapać równowagę, stąpając po tej cienkiej linie. Zagłuszyć media, zachwycić się przychodzącą wiosną.
Mimo wszystko żyć w miarę normalnie.
Trudne te dni.
Zwariowałeś świecie.
Mimo, że jesteś w tym szaleństwie tak dosłowny, to tyle ludzi nie bierze twojego przekazu na poważnie.
A ja nie chcę, żebyś poczuł się zignorowany i zaczął krzyczeć jeszcze głośniej.
Nie chcę zobaczyć jak rzucasz talerzami, które rozbijając się, będą ranić niewinnych, chorych, rodziców, dziadków, rodzeństwo, dzieci.
Nie chcę patrzeć na swoich bliskich tylko w ekranie telefonu, uświadamiając sobie, że – wbrew temu co myślałam – miłość to dystans, brak objęć i bliskości tych, których kochamy.
Możesz już zamilknąć, zrozumiałam.
Wystarczy mi twoich lekcji.
A jeśli chociaż dziesięć osób na całym świecie, zapragnęły być lepsze, to kochany świecie, zaczytaj się w Piśmie, idź za Jego przykładem i zamilcz, przez wzgląd na nich.
„Rzekł Abraham: «Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?» Pan odpowiedział: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu». 32 Na to Abraham: «O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?» Odpowiedział Pan: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu».”
RDZ 18
