Szczęście.
Co to w ogóle za pojęcie?
Według definicji, jest ono emocją, która może być chwilowa, lub trwała. Niektórzy z neurologów utrzymują, że szczęście pozostaje w ścisłym związku z poziomem serotoniny, endorfin i dopaminy w organizmie.
To tłumaczenie jest dla mnie logiczne. Bardzo często różnorakie pojedyncze zdarzenia sprawiają, że zwyczajnie się z czegoś cieszymy. Jesteśmy zadowoleni, patrzymy na świat inaczej. Może nie od razu przez różowe okulary, ale paleta kolorów na naszych soczewkach, zmienia się na te odrobinę jaśniejsze. Każdego z nas raduje coś innego, to oczywiste. Na pewno częścią wspólną łączącą wszystkie te radosne aspekty jest to, że są one dobre. Przynajmniej dla nas.
Sytuacja jest bardziej rozwinięta jeśli chodzi o szczęście trwałe. Ono jest dużo trudniejsze do osiągnięcia. Zrozumienie tego, co daje nam szczęście, zajmuję jednym bardzo mało czasu, w zasadzie można powiedzieć, że rodzą się z pewnością, co mają w życiu robić i co robić potrafią, żeby się spełnić. Innym na dojście do takiej prawdy schodzi o wiele więcej godzin, dni, lat.
Bóg nas tak cudownie stworzył, że jesteśmy całkiem inni. Niepowtarzalni. Chociaż czasami nie wydaje się to takie dobre i wspaniałe. Poprzez różnice między nami, często pojawia się także duży dystans, który prowadzi do nieporozumień. W efekcie których wciąż się między sobą spieramy, walczymy.
Oczywiście nie taki był Jego zamysł. Powinniśmy w swoich różnicach dopatrywać się piękna, nawzajem się uczyć i uzupełniać. Nie jest to jednak proste, nie w dzisiejszym świecie. Nie wiem co jest tego powodem, tępo kręcenia się kuli ziemskiej, gonitwa życiowa, która powoduje w nas coraz większą frustrację, czy coraz mniej czasu przy mnożących się obowiązkach. A może to wszystko razem sprawia, że stajemy się zjeżeni, nastawieni na walkę i dokopanie drugiemu, bez konkretnego powodu. Każdą okazję wykorzystujemy do wbicia komuś szpili, chociaż tak naprawdę, w głębi duszy nie chcieliśmy tego robić.
Nie jesteśmy jak magnesy. Nasze plusy i minusy wcale nas do siebie nie zbliżają, a wręcz odwrotnie. – Oddalamy się od siebie, próbując żyć nie jakoś, ale prawdziwie. Szukając tego naszego sacrum, zatracamy się w prędkości, mijając znaczące rzeczy, bez spojrzenia na nie choćby kątem oka.
Mimo to, wierzę, że są to rzepy, które doczepiły się do nas podczas przemierzania drogi przez świat. To mankamenty, skutki zderzeń, oparzeń i skaleczeń wywołanych bitkami z życiem, w których mieliśmy okazję uczestniczyć. Chcąc nie chcąc.
Pod tym wszystkim kryjemy się dobrzy my, pragnący jedynie tak wyczekanego szczęścia. Jak już wspomniałam dla każdego z nas jest ono czymś innym, ale każdemu przynosi spokój. Gońmy je więc, nie poddawajmy się w szukaniu, zaglądajmy w każdy możliwy kąt, wołajmy z całych sił, aż w końcu nas usłyszy. Kiedy będziemy się wydzierać nie zatraćmy się w tym krzyku. Nie zaczynajmy drzeć się na wszystkich wokół nas. Mam inną radę: starajmy się pomóc znaleźć szczęście tym, którzy raz po raz przebiegają gdzieś koło nas i również krzyczą, jedni głośniej, drudzy ciszej. Brzmi dziwnie? Może nawet głupio, naiwnie czy wyimaginowanie? Na pierwszy rzut ucha tak, ale kiedy mocniej się wsłuchać, usłyszymy sens kryjący się w tej radzie. Jeśli jesteśmy szczęśliwi, nic nam tego szczęścia nie odbierze, bo wiemy czym ono jest. Jest w naszym sercu, jest sercem. Pomyślicie, że może nas go pozbawić śmierć, ale to nieprawda. Wiemy, że choć prawda jest trudna, to jest rzeczywistością. Śmierć nie może nam zabrać prawdziwej miłości, wiary i nadziei. Śmierć nie jest dla nas końcem i choć po ludzku jest ciężka i okropnie smutna, to jest początkiem i spotkaniem, z Bogiem i tymi, którzy odeszli przed nami i na to spotkanie czekają. Skoro mamy już swoje szczęście, to się nim podzielmy, pomagając znaleźć je innym.
Jeśli jesteśmy nieszczęśliwi, to czyż nie lepiej jest dołączyć do kogoś również poszukującego? Pomóc mu, postarać się dla niego? Spotkanie z drugim człowiekiem i danie mu czegoś od siebie, nie może przynieść nam niczego złego. I nawet jeśli nie znajdziemy w tym czasie swojego spełnienia – tego stałego, to na pewno zyskamy chwilę radości, satysfakcji i uśmiechu. Szczęścia.
Wiem, że czasami ciężko jest znaleźć swoją drogę, ale nie można się poddawać w szukaniu. Nigdy nie jesteśmy sami. Otwórzmy tylko oczy i zobaczmy jak wielu ludzi jest obok nas. Zauważmy, że możemy być sobie braćmi, a nie wilkami. I wreszcie podnieśmy wzrok ponad wszystkim, żeby zobaczyć, że cały ten czas mamy wiernego Kibica, Który nieustannie trzyma za nas kciuki.
