Wiosna nie może się rozgościć u nas na dobre. Jakoś tak opornie idzie jej ściągnięcie zimowego płaszcza, zmiana garderoby na lżejszą.
My podobnie, bardzo chcielibyśmy już poczuć świeży powiew powietrza, letnią energię i radość, a paradoksalnie, ciągle tkwimy gdzieś w zimowym dołku.
Ja na przykład, na przekór wiosennemu przesileniu, momentami czuję rezygnację i zwątpienie. Również w odniesieniu do Nie Obrażaj Się Na Boga.
To moje spełnione marzenie, a czasami uderzają we mnie myśli, że może się pomyliłam. Że zawiodłam, że nie trzeba było zawracać głowy…
Ale wiem, że nie mogłam inaczej. Nie umiałam zagłuszyć pragnienia i napominania, żeby osiągnąć cel – nie poddawać się.
Dzięki temu, jestem inna. Bogatsza w doświadczenia i uczucia. Może dlatego też, bardziej wrażliwa na porażki 🙂
Kiedy wchodzę coraz głębiej w ciemne ulice umysłu, a zimowy zmierzch ciągnie mnie w swoją stronę. – W pewnym momencie odwracam głowę, w kierunku wiosennego popołudnia, gdzie jeszcze jest jasno.
Widzę swoich bliskich i przyjaciół. Słyszę ich głos, który mówi prawdę. – Tę o mnie i moim powołaniu. Prawdę o życiowych wzlotach i upadkach.
Robię koktajl, który orzeźwia moje ciało. I delektuje się nim, w obecności tych których kocham, którzy dają mi siłę, motywację i nadzieję. Tuląc się do ich serc, słów, dłoni.
I nigdy się nie poddam.

Może ten dół to właśnie Post i po Zmartwychwstaniu Chrystusa my także pójdziemy za Jego śladem w naszym życiu? 😉 Ja właśnie czekam na ten moment radości, gdzie wszystko obudzi się do nowego życia, a ja wraz z tym
https://zycbogiem.blogspot.com/
Oby tak było! Niech Zmartwychwstanie dokona się w każdym z nas w te Święta 🙂