Ostatnio poproszono mnie o napisanie tekstu, w którym opiszę jak się czuję, jako świeżo upieczona autorka powieści, która została udostępniona czytelnikom. Chciałabym podzielić się z Wami tym, co napisałam i tym samym przybliżyć swoją osobę i fundament mojej twórczości. 🙂
Mówi się, że życie jest ciężkie i że nic w nim nie przychodzi łatwo. To prawda. Jeśli nam na czymś zależy, musimy się o to postarać. Włożyć w dążenie do celu swoją prace i czas, ale przede wszystkim swoje serce. Oczywistym jest, że to, co dotyczy naszego życia pobiera od nas wielkie pokłady uczuć i zaangażowania. Cała paleta tych reakcji, zmysłów i odczuć wpływa na nas, na otoczenie i wreszcie na spełnienie naszych pragnień.
Mówi się też, że marzenia się spełniają. Podczas konferencji dla Bibliotekarzy, na której miałam przyjemność opowiedzieć o swojej drodze do wydania książki, powiedziałam jednak, że to nie prawda. Moje marzenie się nie spełniło, przynajmniej nie zrobiło tego samo. Spełniłam je ja poprzez swoją pracę i upór, Bóg i moi bliscy, dając swoje wsparcie.
Od kilku dni moja książka jest w sprzedaży. Może się wydawać to taką zwyczajną rzeczą. Dla mnie jest ogromnym zwycięstwem, którego nie odniosłam sama. W mojej walce pomogli zarówno bliscy, jak i obcy ludzie. I dalej to robią, udostępniając informację o moim debiucie. Dzięki temu „Nie obrażaj się na Boga” ma szansę zagościć w dłoniach większej ilości czytelników i spełniać swoją misję niesienia dobrego słowa. Robią to ku mojej radości i ogromnemu zaskoczeniu. Nigdy nie przypuszczałam, jak wielkie serca, pełne bezinteresowności noszą w swoich klatkach piersiowych inne osoby. Moja droga do wydania książki była długa. Przez to sporo oczekiwałam na finał i cel podróży. Dzięki temu jednak, miałam okazję do niesamowitych, nowych doświadczeń. Należały do nich spotkania z innymi ludźmi zarówno wirtualne jak i te w twarzą w twarz, które wprowadziły w życie obu stron pozytywne emocje i wartości. Wiem, że zdarzenia związane z moją książka rozwijają moją duszę i rozum. Poczułam smak zwycięstwa. Poczułam zapach spełniającego się marzenia, ale przede wszystkim poczułam, że mogę. To ostatnie daję mi ogromnego kopa i chęć do działania, ponieważ jeśli osiągnęłam to, co jeszcze na początku roku wydawało się dla mnie niemożliwe, to mam pewność, że z Bożą pomocą osiągnę wszystko. Mogę śmiało nazwać siebie szczęściarą, dlatego że nie pierwszy raz czuję szczęście w związku z tym, co spotyka mnie w życiu. Było już kilka moich sukcesów i zbiegów okoliczności, które dla mnie jednak mają inną nazwę – działanie Ducha. Dzięki niemu podjęłam decyzję dla siebie dobre i skierowałam kroki w odpowiednie miejsca, w których czekał na mnie mój Bóg, mój mąż, moje dzieci, mój dom i wreszcie moja książka.
Chciałam przekazać swoje szczęście i Jego obecność właśnie na stronach swojej książki. Pragnęłam, aby powędrowała ona ze swoim przesłaniem do każdego, kto tego potrzebuje. Próbowałam znaleźć odpowiednią metodę marketingową, która dotrze do potencjalnych odbiorców i pomyślałam wtedy, że to właśnie Duch jest najlepszym Marketingowcem, bo może poruszyć każde serce do tego, co dla niego dobre.
Kinga Baran

Kinga,
to wspaniałe, że prócz dzielenia się swoją Twórczością pod postacią lektury Nie Obrażaj Się Na Boga, która łagodzi serca i dodaje otuchy, postanowiłaś także dać szansę poznać samą siebie i Twoją drogę, którą przemierzasz.
Jest to o tyle ważne, że dajesz wszystkim ludziom nadzieję, iż można doprowadzić do ziszczenia swoich marzeń i dlatego NIE wolno nam ich zabijać w sobie, pod postacią dziecięcej utopii, którą należy odłożyć ponieważ jesteśmy „dorośli”.
Zdecydowanie powinniśmy walczyć o odkrycie i utrzymanie swojego prawdziwego ja 🙂 mieć marzenia i z pomocą Góry, darzyć do im spełnienia. To ubogaca nas samych i ludzi dookoła.
Pozdrawiam!