Tak sobie myślę, że za mało żyjemy.
Niby jesteśmy, wstajemy, pracujemy, wykonujemy swoje obowiązki, kładziemy się spać, i tak w kółko.
Niby doceniamy, cieszymy się, kochamy, przeżywamy, ale jakoś tak po łebkach.
A my naprawdę jesteśmy tutaj na chwilę.
Niby wierzymy, mamy nadzieję, kochamy, staramy się, ale tak naprawdę nie dajemy z siebie wszystkiego.
Nie zauważamy, że obok nas jest ktoś, kto żyje z całych sił, kurczowo trzyma się życia i o nie walczy.
Dopiero kiedy zgaśnie tak bardzo świecąca iskra, nagle się zatrzymujemy. Rozglądamy się i uświadamiamy sobie, że też chcielibyśmy mieć taką wiarę, taki ogień i świadomość swojego bycia tutaj. Tu i teraz.
Ja chcę żyć. Chcę. Tak naprawdę, na razie tutaj, a kiedyś po drugiej stronie.
Dziś miałam okazję spotkać się z pięknym świadectwem. Z głęboką , czystą miłością i wiarą, prawdziwą i szczerą.
Jestem mała. Bardzo. I dziękuję, że mogę spotykać wielkich ludzi, z wielkimi sercami i ogromnym przekonaniem o tym, że zmierzamy w zupełnie inne Miejsce.
