Kiedy jesteśmy młodzi, za wszelką cenę chcemy stać się dorośli. Wydaje nam się, że wtedy wszystko będzie łatwiejsze.
Gdy dorastamy, zaczynamy rozumieć, że dorosłe życie daje nam ogromne przywileje, możliwości i pozwala zakosztować szczęścia – jeśli podejmiemy dobre decyzję i podążymy właściwą drogą.
Te przyjemności jednak, wiążą się z odpowiedzialnością i niosą za sobą obawy – o to, że możemy stracić to, co najbardziej kochamy.
Wtedy chcielibyśmy choć na chwilę wrócić do okresu dzieciństwa.
Bo tęsknimy: za beztroską i dziecięca nieświadomością.
Dla mnie takim żywym wspomnieniem czasu, kiedy to o mnie martwili się rodzice, a ja po prostu żyłam z dnia na dzień, bez głowy pełnej myśli i trosk. – jest wata cukrowa. I choć nie smakuje już tak jak wtedy, to pozwala sobie przypomnieć, jak się czułam.
Dziś, choć moje serce wypełnione jest strachem o imoich bliskich – ich zdrowie, szczęście, wiarę i miłość – to wiem, że tylko dzięki kolejnym etapom życia, mogę doświadczać wspaniałych uczuć i emocji. Gdybym nie dorosła, nie poznałabym świata z jego wszystkimi kolorami.
Ciągle znałabym tylko tę podstawową paletę.

Wiele zależy od tego, co nas spotyka przedtem i potem.
Dla mnie wejście w dorosłość było UWOLNIENIEM od pewnych spraw, do których byłem zmuszany w dzieciństwie, a które w okolicach 18-20 r. ż. przestały mieć sens lub wręcz zniknęły wraz z zakończeniem edukacji szkolnej.
Dla kogoś w innej sytuacji, wejście w dorosłość może być ZNIEWOLENIEM, bo pojawiły się sprawy o wiele gorsze od codziennej młocki w szkole – zdaję sobie z tego sprawę.
Pozdrawiam.
Oczywiście, sytuacja każdego człowieka jest zupełnie inna. Zawsze znajdą się sytuacje odmienne od ogółu. Myślę jednak, że bardzo częstym zjawiskiem u ludzi, jest myślenie typu: „Wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma”.
Pozdrawiam! 🙂